Good luck ro​-​Man, good luck Witch

by Vreen

/
1.
03:29
2.
04:17
3.
03:54
4.
04:18
5.
03:11
6.
02:42
7.
05:06
8.
03:33
9.
10.
11.
04:20
12.
13.
02:42

about

Nowy album Vreena to zestaw 11 autorskich piosenek. Ich songwriterski charakter został obudowany większym instrumentarium niż w przypadku poprzednich solowych płyt ("rozedrgane śrubki", 2004; "a juści", 2005).

Freak-folkowy rozgardiasz ustąpił klasycznym podziałom zwrotkowo-refrenowym, bluesowo-rockowe zacięcie osłabło na rzecz inspiracji bossanovą czy country. Czyżby Vreen się starzał?

Może, chociaż gorzko-ironiczne teksty wciąż opowiadają "życiowe" historie o relacjach damsko-męskich, dawnych miłostkach, rozczarowaniach i eskapistycznym podejściu do rzeczywistości. I wciąż dominuje w nich nutka, czasami czarnego, humoru. Nutka, która nie do końca pozwala określić, czy w miarę eleganckie piosenki to przejaw dojrzałości artystycznej czy kolejna blaga i puszczanie oka do słuchacza. W końcu nie tak dawno, na stoner-rockowej płycie IN THE NAME OF NAME poruszał polityczno-społeczne tematy Ameryki Łacińskiej w sposób co najmniej niejednoznaczny. "Wyrusz zatem skarszewskim szlakiem, kolor zielony dziś ma...".

Premiera płyty 28 września 2011

www.youtube.com/watch?v=ygY8Pd0Jwtw

credits

released September 28, 2011

Kontakt: Andrzej Kędzierski — 507-934-947


Vreen: muz., sł., git. ak., wok., dr, perc., bas (11)
Andrzej Kędzierski: bas, perc., darbuka, wok.
Swoboda Młodszy: git. el.
Marzena Sikała: skrzypce
Agnieszka Kaszuba: wiolonczela
Ewa Miłek: wok.
Grzegorz Pachla: banjo
Wojt: sł. (09)
Pyszczku: okł.

"on days like these", muz. i sł. Don Black

Realizacja i miks: Andrzej Kędzierski, Vreen, w studio 1000gitar oraz studio Andrzeja Kędzierskiego
Mastering: Andrzej Kędzierski

© 2011 radio rodoz

tags

license

all rights reserved

about

Vreen Gdańsk, Poland

contact / help

Contact Vreen

Streaming and
Download help

Track Name: pttk
I.
Wyrusz ze mną skarszewskim szlakiem
Kolor zielony dziś ma
Wiem, że wolałabyś, by było inaczej
Ale przyda ci się trochę O2

Mapę już mam – nie zgubimy się
A jeśli zechcesz, pójdziemy żółtym kawałek

Ref.
PTTK
Oddziały regionalne
PTTK
Udanej niedzieli życzą nam

II.
Oliwa, Brętowo i Samborowo
Lepiej zobaczyć za dnia
Tam mieszka Michał, tutaj nic nie ma
Czy jesteś zmęczona jak ja?

Może coś zjesz – batony mam
A jeśli chcesz, łyka piwa ci dam
Track Name: garota
Ref.
Więc wróć i dotknij mnie jak tego dnia
Kiedy spotkaliśmy się ten pierwszy raz

I.
Nie wiem co z nami się stało
Przecież tak słodko było
I nie pojmuję dlaczego nie chcesz widzieć mnie
Gdybym mógł wrócić na chwilę
I zobaczyć jeszcze raz
Jak to się stało – kiedy zatrzymało – to co wiecznie miało trwać

II.
Mógłbym oszaleć z zazdrości
Lecz to nie to
Co między nami stanęło, raczej chyba nie on?
I pewnie nie wiesz dlaczego
Tego nie wie nikt
Że coś się kończy i nikt nie zdąży przygotować na to się
Track Name: nie sądzę
I.
Nie sądzę, że coś się tu zmieni, nagle świetnie zacznie być
Przydałby się restart systemu, chociaż ten jeszcze może być
Czuję, że czegoś już nie czuję i gadać już nie chce się
Mecz wygląda na przegrany, choć jeszcze nie rozpoczął się

Muszę wyjść

Ref.
Śnij, człowieku, śnij, że zły los z ciebie ciągle kpi
Gdy na loterii wygrać chcesz, musisz w nią zagrać tête-à-tête

II.
Czasem coś się wydarzy, zadzwoni ktoś do drzwi
Może to będzie listonosz, któż jeszcze mógłby być?
Ja mu drzwi nie otworzę, awizo zostanie tam gdzieś
Mnie już tutaj nie będzie, wyszedłem, bo miałem dość

Muszę wyjść
Track Name: fantazje
I.
Pofantazjujmy chwilę
Zróbmy to na serio
To chyba niemożliwe – dzieli nas 20 lat
Obwisłe pośladki i inne atrybuty matki
Biust bez sprężystości, ofiara siły ciężkości
Skóra szara lub matowa, na balsam wciąż gotowa
Lecz to jakoś nie przeszkadza mi

II.
Bo gdy czasem się pochylasz
To jest to taka chwila
Boże wybacz mi złe myśli
Jakiś demon we mnie tkwi

Bo gdyby nie ubranie, sama myśl, że coś się stanie
Rozpala mi policzki i krew wypełnia mnie
Nieważne rozstępy i nie czas na grę wstępną
Mógłbym z ciebie całej jeść

Ref.
A ty patrzysz na mnie jak co dnia
A ja mam dziwne sny, bo ty
Więc zbieram twoje uśmiechy dzień po dniu
Choć wiem, że nie są przeznaczone dla mnie
Track Name: sport song
I.
Początek znasz
Szablon C2 nie wyróżnia się
Ja, chyba wiesz, problem mam
A tylko zagadać chcę

Ref.
Więc zagraj ze mną mecz, ścierajmy się
Na defensa i ofensa, porozmawiajmy wręcz
Więc zagraj ze mną mecz, ścierajmy się
Na defensa i ofensa, aż opuścisz gardę swą

II.
To chyba był błąd
Zdaje się, że nie zaskoczę cię
Ty robisz zwód, wyprowadzasz cios
Ja pogrążam się
Track Name: buenisima
I.
Ma-Maria, Buenissima
Gdzie jest twój brat, ten co ruszył w świat
Kochałaś go, tak jak chyba nikt
Ojciec go bił, potem z matką pił
Wyruszył gdzieś, na pogranicze
Z bydłem gdzieś spał, miskę kaszy miał
Aż pewnego dnia – chyba bóg tak chciał
Ze złymi compadres zaczął konie kraść

Ref.
Oh, gdyby nigdy nie narodził się
Me życie byłoby jak we śnie

II.
Ma-Maria, Buenissima
Wiedziałem, że już po mnie, gdy tylko cię ujrzałem
Twój głęboki wzrok, aksamitny głos
Wykopał we mnie studnię bez dna
Moje serce w niej utopiło się
Życie swoje bym dał, byś spędziła je ze mną
Lecz ty kochasz go tą miłością złą
Cierpieć będę wciąż, lecz nikt o niej się nie dowie
Track Name: ślimaki
I.
Dzisiaj – znów obudziłem się
Na szczęście – bo bałem się trochę, że nie
Lecz nic się nie stało – wszystko jest ok
Nie wyspałem się – a mimo to cieszę się
Mógłbym nawet wstać – choć może dzisiaj nie
Zastanowię się – czy zrobić coś ze sobą, czy nie

II.
Wczoraj – to nie tak miało być
Mówiłaś mi, że nie muszę tyle pić
Ale szkoda byłoby – żeby zmarnowało się
Zresztą muszę ci przyznać – plątał mi się wzrok
Nagle zgasło światło – choć przecież świetnie czułem się
Byłem coraz bardziej towarzyski
Co było dalej – później opowiesz mi

Ref.
A ślimaki niech szaleją, szaleją
A żołądki niech nie bolą, nie bolą
Już nigdy więcej – mogę obiecać ci
Tylko szklankę wody proszę przynieś mi
Track Name: templum
I.
Winniśmy posiadać dość pieniędzy złożonych w akrze
Aby wyżywić naszych kuszników
Potrzeba 60 liwrów, by opłacić przybyłych rycerzy
Rycerze Galfryda kosztują nas 10 tysięcy rocznie

Pan Galfryd obciążył hipoteką swoją ojcowiznę

Ref.
Musicie zwrócić 1800 liwrów turneńskich
Za pośrednictwem banku paryskiego
I na miłość boską
Doprowadźcie do pojednania genueńczyków z wenecjanami
Nie dopuśćcie do podróży na wschód ubogich i kalek
Uzyskajcie dziesięcinę

II.
W tym roku zdarzyło się, że templariusze i wojska zakonne
Wyprawili się, by rozbić, a zostali rozbici srodze
A wymknął się brat Szczepan, który ponoć źle atak poprowadził
I bez dobycia miecza zawrócił albo z powodu osłabienia serca

Albo uczynił to umyślnie ze złej woli, jako że ponoć żywił ku Panu Be niechęć z powodów szaleńczej zazdrości o pewną miejscową damę

Ref.
Ciało jego cierpiało i dusza szlochała
Powiedział, że wszystkie oskarżenia są oszczerstwem
A zniósł był wiele dla zakonu
Splunięcie, sodomia oraz inne potworności
Fałszem jest to co zeznali bracia z zakonu
A takoż on osobiście
Track Name: love, love is stranger
maybe i should fall in love
kind of love with banner dragging by the plane
i don't wanna loose for love
maybe i will put the mirrors around my head
i will sing i will sing
in every lazy sunday till i get you there
you will hear you will hear
the every single sounds of my steps

lo lo i' strg
with green on the face
lo lo i' strg
who is sneaking like a thief

maybe it is wise to lose
after all was always you and me
o dont wanna loose for love
well whatever now it's really never mind
i will run i will run
until you see that this race got no sense
you will give you will give
but if there something still wait for me

lo lo i' strg
with green on the face
lo lo i' strg
who is sneaking like a thief

lo lo i' strg
who flow through to your veins
Track Name: do przerwy 0-1
I.
„W ogóle mnie nie słuchasz” mówisz mi
To nie tak miało być – matka ostrzegała mnie
„Chyba miała rację” – myślę że
Jednak tego ci nie powiem – gupi nie jestem

Idę coś zjeść – bo zaraz mecz
I lepiej żeby w lodówce czekało piwo zimne, bo będzie źle

Ref.
Weź mnie nie denerwuj – zamknij za sobą drzwi
Nic mnie nie obchodzi, co w pracy, co w szkole i co szef powiedział ci
Weź lepiej nic nie mów – zamknij za sobą drzwi
Nic mnie nie obchodzi, co w pracy, co w szkole i co szef
Chcę mieć dla siebie te kilka chwil

II.
Trzynasta kolejka leci dziś
Gospodarze goszczą gości, już kupiony mecz
Niestety jest piątek, coś o tym wiesz
Jakaś wścieklizna cię ogarnia i słowotok ci nie zwalnia

Może coś zjesz – suróweczkę?
Argument mam całkiem niemały, więc jeśli zasłużysz, to będzie seks

III.
Dwa sety wygrane, a trzeci wciąż trwa
Pewnie dam ci wygrać
To taka nasza rodzinna rozgrywka
Track Name: oye samba
I.
Co dzień tyle szumu od lat
Ciężką pracą ludzie się bogacą
Wciąż tego słucham co dnia
A lat mi nie ubywa, pieniędzy nie przybywa

Jestem jeleniem, a życie utrapieniem
Trudności z ukojeniem, jednostajne pożywienie
Dziewczyna z Ipanema nosi tipsy, sztuczne cycki
Mi to nie przeszkadza, tyle tylko, że jej nie mam

Ref.
Może trzeba o zdrowie pomodlić się

II.
Współczesne niewolnictwo to fakt
Jedni się bogacą, inni na tym tracą
W wyścigu gryzoni myszka myszkę goni
Zwyczajni normalsi tyrają jak w transie

Jestem jeleniem, a praca utrapieniem
Chciałbym ją rzucić, lecz nie chciałbym utracić
Dymam do roboty, a tam ciągle są kłopoty
Lecz muszę ogarnąć czynsz i takie tam

Ref.
Może trzeba o zdrowie pomodlić się

Codzienny taniec ze śmiercią
Wciąż próbujemy przykryć niepamięcią
Oye samba
Oye samba
Track Name: on days like these
Questi giorni quando vieni il belle sole

On days like these when skies are blue and fields are green
I look around and think about what might have been
and then I hear sweet music float around my head
as i recall the many things we left unsaid
and its on days like these that i remember
singing songs and drinking wine
while your eyes play games with mine

on days like these i wonder what became of you
maybe today you are singing songs with someone new
i'd like to think you're walking by those willow trees
remembering the lovely youth on days like these
and its on days like these that i remember
singing songs and drinking wine
while your eyes play games with mine

on days like these i wonder what became of you
maybe today you are singing songs with someone new
Track Name: _____
He has a powerful weapon
He charges a million a shot,
An assassin that's second to none,
The man with the golden gun.

Lurking in some darkened doorway,
Or crouched on a roof top somewhere,
In the next room, or this very one
The man with the golden gun.

Love is required whenever he's hired,
It comes just before the kill.
No-one can catch him, no hit man can match him
For his million dollar skill.

One golden shot means another poor victim,
Has come to a glittering end,
For a price, he'll erase anyone
The man with the golden gun.

His eye may be on you or me.
Who will he bang?
We shall see. Oh yeah!

Love is required whenever he's hired,
It comes just before the kill.
No-one can catch him, no hit man can match him
For his million dollar skill.

One golden shot means another poor victim,
Has come to a glittering end,
If you want to get rid of someone,
The man with the golden gun
Will get it done
He'll shoot anyone
With his golden gun